| Praca i odpoczynek |
| Wpisany przez Joanna Boj |
| czwartek, 17 września 2009 20:12 |
|
Autorem tego tekstu jest Joanna Boj, psychoterapeuta i coach, autorka strony www.pozaschematy.pl. Gorąco zachęcam do czytania jej strony, bo nie dość, że bardzo ciekawe rzeczy opisuje, to jeszcze pisze z lekkością i fajnie się czyta jej teksty :)
Nagły impuls skłonił mnie do napisania krótkiego tekstu. W końcu ile można odwlekać [photo by takanawo]
Wczoraj w trakcie procesowej pracy z moim terapeutą do głosu doszły dwie postaci we mnie. Jedna jest nastawiona zadaniowo, wymyśla nowe projekty, ma ciągłe poczucie, że robię niewystarczająco dużo (z troski o mnie, mój wizerunek, moje finanse, mój rozwój), stara się ze mnie wycisnąć maksymalnie dużo. Jak to po POPowemu mówimy, ta część należy do mojego procesu pierwotnego, czyli utożsamiam się z nią na co dzień. Bywa fajna, bo dzięki niej potrafię zrobić różne rzeczy, ale bywa też męcząca – dlaczego, powiem za moment. Druga postać to taka, która odpowiedzialna jest za mój odpoczynek. Jest takim strażnikiem zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Doskonale wie, jak ważny jest relaks i dbanie o swoje wewnętrzne zasoby. Dzięki niej nie dotknie mnie raczej karōshi - śmierć z przepracowania.
Obie te postaci są dla mnie i mojego funkcjonowania bardzo ważne. Okazało się jednak, że jest pewien problem. Postaci te są w konflikcie, nie ufają sobie, nie rozumieją racji drugiej strony. Pracuś nie chce dać przestrzeni Odpoczywaczowi, bojąc się, że ten zabierze cały czas dla siebie. Z kolei Odpoczywacz, jak już dostanie moment dla siebie, to faktycznie wyszarpuje tyle czasu ile się da, nie wiedząc kiedy znów będzie mieć przestrzeń dla siebie. W związku z tym Pracuś stara się kontrolować Odpoczywacza, a Odpoczywacz podkopuje wysiłki Pracusia. Efekty? Zdarza mi się, że w środku pracy dostaję napadu senności, gdy kładę się na 15 minut, wstaję po 2 godzinach, a ostatnio zdarzyło mi się przewrócić na drugi bok, gdy miałam wstać rano do pracy. To efekt sabotażowych działań Odpoczywacza. Z kolei, gdy już zdecyduję się odpocząć, spotkać ze znajomymi, pójść na spacer, zreaksować sie…tak, nietrudno się domyśleć, że mam wyrzuty sumienia i wciąż myślę ile ma jeszcze do zrobienia. To zdenerwowany Pracuś domaga się przestrzeni dla siebie, a ja nie mam wewnętrznego spokoju.
Jak widać, mam porządny konflikt wewnętrzny
To co przedstawiłam, to mój osobisty proces, każdy ma unikalny zestaw wewnętrznych mieszkańców. Mimo to, mam wrażenie, że przekaz jest dość uniwesalny – potrzebna jest równowaga i uważność. To banał, że jest czas na pracę i na odpoczynek, ale coraz więcej ludzi lekceważy to drugie. Oczywiście przewaga części odpoczywającej też nie jest zbyt dobra, bo efektem jest preferowanie “łatwizny”, brak zaangażowania i rozwoju. Dlatego równowaga jest kluczowa.
Mam jeszcze parę przemyśleń na ten temat, ale na razie to wszystko. Jestem ciekawa waszych refleksji. |

Powered by jWarlock jwFacebook Comments