Urlop wypoczynkowy
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz   
wtorek, 01 kwietnia 2008 12:50

Dzisiaj wylatuję na urlop. Jako, że mnie tu nie będzie przez kilka dni, mam z tej okazji artykuł, który napisałem ponad rok temu :) Przyda Ci się bo niedługo pewnie też skorzystasz z urlopu. Na czas mojej nieobecności zapraszam Cię też do przejrzenia pozostałych artykułów, filmów - i do zajrzenia na forum :) 

Urlop
photo by Vibor

Jedziesz po prostu na urlop, czy jedziesz na urlop by wypocząć?

Jak podejść do pracy i urlopów w perspektywie roku by wypocząć?

Czy warto być niezastąpionym w pracy?

Kiedyś pojechałem na tygodniowy zagraniczny urlop, pominę już gdzie, bo to nieistotne. W lipcu. Po  uwzględnieniu magicznych godzin wylotów oferowanych przez biura podróży np. przylot 23:30, wylot 0:40 – zostało mi 5 dni na podładowanie akumulatorków. Oczywiście przed wyjazdem musiałem pokończyć i posprzątać rozgrzebane sprawy – więc w pracy zapieprz. Przez to miałem jeszcze większe oczekiwania wobec wypoczynku. I tak nie zrobiłem wszystkiego, więc w głowie aż huczało pracą - 2 pierwsze dni próbowałem o niej zapomnieć – tu zbawienne okazało się lokalne piwko. Kolejne dni czułem już oddech powrotu do rzeczywistości, że tak semipoetycko to ujmę.

Zupełnie nie wypocząłem – a taki miałem cel. Oj dało mi to do myślenia... jak rozegrać sprawę urlopu by można było naprawdę wypocząć.

Teraz mam inne podejście do pracy i urlopów. Patrzę na wypoczynek w perspektywie roku i odpowiednio podchodzę do planowania pracy. Musiałem też zastanowić się czy warto być niezastąpionym.

 

Po pierwsze po co Ci ten urlop?

Każdy ma swoje powody by wziąć urlop – czasami jest to ucieczka przed obowiązkami w pracy z nadzieją, że się same rozwiążą, czasami próba rozjaśnienia myśli przy jednoczesnym nabraniu głębszego tembru głosu poprzez przepalenie gardła lokalnymi trunkami, innym razem hurtowy zakup wjazdu na naturalne solarium, czy też aktywniejsze formy rozrywki: a’la Rocky – włażenie na szczyty, lub a’la Jack Sparrow (czy też Johny Depp) – i popiracenie na łajbach. Często chodzi o romantyczne ‘we dwoje’ i dorzucenie paru iskier oraz niezapomnianych przeżyć do wspólnego albumu. Czasami celem jest zafundowanie sobie kuracji witaminowej pod tytułem ‘lubię lato’ – czyli ‘najwięcej witaminy mają polskie i nie tylko polskie – przepiękne, very rozebrane dziewczyny’ – oczywiście jeśli zaś jesteś dziewczyną to zdał by się bardziej jakiś wers o przystojniakach. Najczęściej chodzi o wszystko naraz – dlatego urlopy są zbyt krótkie i wracamy z poczuciem niedosytu.

 

Przed zastanawianiem się gdzie pojedziesz musisz wiedzieć, czego naprawdę chcesz:

  • szybko się nudzisz? aktywny wypoczynek czy byczenie się?
  • tłumy młodych i imprezowanie czy spokój, ewentualnie okraszony stadem geriatryków?
  • zwiedzanie? jeśli tak to samemu czy z przewodnikiem
  • ma być romantycznie? i co to znaczy dla Ciebie romantycznie
  • jak z kasą – czy będziesz czuć wyrzuty sumienia przy zostawianiu za piwko znacznie więcej niż w Polsce?
  • jak wytrzymujesz żar z nieba? innymi słowy sezon czy po sezonie?

 

Dla przykładu – jeśli np. jedziesz poza sezonem, np. na początku września, do Grecji – temperaturę masz już nie taką piekielnie upalną, a nadal jest gorąco w okolicach 25-30 stopni, jest mniej ludzi, niższe ceny: zarówno w biurze podróży mniej zapłacisz za bilety i na miejscu nie wydasz tyle co w sezonie – lokalni właściciele biją o znacznie mniejszą liczbę turystów obniżając znacząco ceny: np. za wypożyczenie samochodu zapłacisz zamiast 50 euro tylko 25. Dla wielu związków nie do przecenienia jest fakt, że oczu nie kuszą tabuny rozebranych niewiast czy przystojniaków – jest, nazwijmy to, przychylniej do rozkwitu romantyczniejszych więzi. Przy zwiedzaniu nie tkwisz w kilometrowych korkach by na 13 sekund obejrzeć dziedzictwo kultury lokalnego narodu – co często przybiera postać zakupów w jakimś podrzędnym sklepie z dywanami, ceramiką i innymi ‘cudami’ które spokojnie dostaniesz u nas na bazarze. Minusy? Widok starych, często maksymalnie obleśnych zrzutów podstarzałych turystów. Nie przejmują się tym jak wyglądają i jakie odgłosy wydają. Przy małej ilości młodszych ludzi widocznie zapaskudzają krajobraz.

Oczywiście każdy związek jest inny – więc sami podejmijcie decyzję co wam bardziej będzie służyło.

 

Odpoczynek od pracy – to jeden z istotniejszych powodów brania urlopu. Chcesz zapomnieć o obowiązkach, ale też pod innym kątem popatrzysz na to, co robisz. Wypoczynek to rewelacyjny czas na to by do głowy same napłynęły pomysły czy może inaczej podejść do codziennej pracy, może podjąć się nowych wyzwań lub zbudować sobie lepszą ścieżkę kariery: czy to w tej samej firmie czy gdzie indziej.

 

Trochę analogii

Z urlopami to trochę tak jak z inwestycjami i zarządzaniem portfelem: lepiej dywersyfikować. Nie stawiałbym wszystkiego na jedną kartę i brał tylko jednego urlopu w ciągu roku. Długo czekasz na taki urlop, dużo więc się spodziewasz. A jak coś się nie uda lub nie będzie pogody, to parotygodniowa frustracja gwarantowana. Poza tym nie naładujesz akumulatorów – a to się zemści w perspektywie kolejnych miesięcy.

 

Z urlopami jest podobnie jak z odżywianiem się: by było zdrowo trzeba zamiast wielkiej kopy żarcia za jednym razem, mieć kilka posiłków. Posiłkourlopy muszą być wartościowe i różnorodne. Nie o to chodzi by się obeżreć i potem mieć nudności

 

Wyjątkiem są wyjazdy gdzie chcemy naprawdę wtopić się w tłum, poznać kulturę i mieszkańców: np. przemierzyć Amerykę Południową wzdłuż, pokursować po Indiach, Chinach bądź innych egzotykach lub pokoczować z lokalnymi plemionami Afryki. Tu jedynie długi urlop ma sens.

 

Perspektywa roku

Po tamtym nieszczęsnym quasi-tygodniowym wyjeździe zacząłem się zastanawiać jak ułożyć urlopy żeby żyło się lepiej. Mam ten komfort, że nie mam ograniczeń jak niektórzy: muszą być zawsze na przełomie miesiąca, bo zamykany jest okres; nauczyciele ale też i rodzice ze dzieciakami w wieku szkolnym muszą wypoczywać gdy są wakacje i ferie; programiści i testerzy nie mogą odpuścić sobie nawet dnia wolnego przy dacie zamykania release’u itd. 

Pracujesz przez cały rok - czemu więc nie pomyśleć o wypoczynku w tej samej perspektywie?

Patrząc na rok mamy:

  • 3 miesiące zimowe – doskonałe na przerzucenie się śmiganie na nartach czy snowboardzie – zależnie od kasy Alpy, Słowacja bądź rodzime góry. Dla tych, którym brakuje witaminy D i potrzebują słońca - na drugiej półkuli ziemskiej trwa sezon ‘letni’: Dominikana, Mauritius. Tylko trzeba pamiętać, że po powrocie do kraju na tle ‘bladych twarzy’ wygląda się jak Lepper po turbosolarce.
  • kwiecień to Wielkanoc, czas który można spędzić z rodziną; dla niezbyt religijnych bądź związanych z rodziną ‘inaczej’ to czas kiedy można zwiedzić np. Mikołajki, lub sąsiadów zza miedzy np. tych od Szwejka lub ojczyznę naszego wieszcza.
  • maj – długi weekend. W tym czasie fajnie jest u nas połazić w górach. Choć wielu innych też tak uważa więc są to czasami peletony niedzielnych taterników czy sudetników (taki neologizm)
  • czerwiec – zaczyna się sezon i gorąc w krajach turystycznych takich jak Egipt, Turcja, Tunezja.
  • Lipiec, Sierpień – w Polsce różnie, trochę jak w bollywoodzkim filmie: czasem słońce czasem deszcz. Koledzy i koleżanki znikają z pracy. W pracy zaczyna być spokojnie, bo ciężko zmontować całą ekipę. W najpopularniejszych krajach wakacyjnych skwar
  • Wrzesień – jest już po sezonie ale w większości turystycznych regionów nadal lato. Dzieciaki idą do szkół, na polu wakacyjnego boju zostają studenci. A u nas z pogodą różnie. może być jeszcze gorąco, może być deszczowo – unpredictable
  • Październik, Listopad – mamy jesień, coraz zimniej i opady. Niefajno. Włącza się tęsknota za wszystkim co podobało się gdy było jasno i gorąco. Często dopada nas coś na kształt deprechy jesiennej. A w takiej np. Tunezji czy na Lazurowym wybrzeżu ponad 20 stopni.
  • Grudzień – Boże narodzenie i nowy rok. Podobnie jak przy Wielkanocy – czas rodzinny i kościelny. Do tego obowiązkowe prezenty – więc sporo trzeba się po sklepach nałazić. W pracy zamykanie budżetów, projektów i realizacja wszystkich absurdalnych celów – by załapać się na premię w przyszłym roku (o ile dadzą). Pogoda w kraju narciarska. Pewniej jednak na Słowacji czy w Alpach.

 

 

Zakładam, że masz 26 dni urlopu i wszystkie pozostałości po poprzednim roku zdążyłeś wykorzystać. Dochodzi jeszcze parę bonusów w ciągu roku - wszelakiej maści święta i okazje do długich weekendów.

 

Za cel postawiłem sobie takie rozłożenie urlopów w ciągu roku by efektywnie wypoczywać i nie doprowadzić do przegrzania się robotą. Trochę zabrzmi górnolotnie, ale chcę mieć poczucie, że nie pracuję by odpocząć, ale że wypoczywam, by móc w pracy się spełniać i uczyć ciekawych rzeczy.

 

Przy powyższych założeniach wykombinowałem sobie taki plan urlopów: latem nie biorę urlopu, zostaję w kraju i pracuję – jest zbyt ładnie, by z takiej pogody rezygnować na rzecz upałów za granicą. W pracy cisza i spokój więc można porobić ciekawe rzeczy. W tym czasie można skorzystać z naszego słoneczka, pojeździć po pracy na rowerku, popić piwko ze znajomymi, śmignąć na weekendy (ewentualnie przedłużane) nad okoliczne jeziorka, nad morze czy w góry. Miasto zaczyna być ładne w tym czasie. Można pozwiedzać parki a wieczorami uderzać na imprezy.

We wrześniu lub październiku, gdy u nas zaczyna być syfiasta pogoda i nie chce się wychodzić na zewnątrz, uderzam za granicę przedłużyć sobie wakacje. To mój główny składnik planu urlopów. Funduję sobie dużo słońca, wtedy po powrocie mam naładowane akumulatorki na parę miesięcy.

W grudniu lub styczniu wyskakuję na przedłużony weekend w nasze góry powywracać się aktywnie na nartach. Chyba, że mam trochę kasy wtedy razem ze znajomymi montujemy jakiś wypad na parę dni (dłuższy weekend, może tydzień) na Słowację – jeszcze w Alpach nie byłem.

Kwiecień – w okolicy świąt staram się wypaść np. do Egiptu lub innego taniego kraju – by nabrać słoneczka i np. ponurkować (choć wtedy woda nie jest jeszcze taka milusia jak po wakacjach). Po zsumowaniu ze świętami wychodzą naturalnie przedłużone wakacje.

Maj – w długi weekend majowy zwiedzam Polskę. Najchętniej góry by połazić.

Czerwiec – wyciągam rowerek.

 

Oczywiście na to by 2 razy w roku wyjechać za granicę potrzeba kasy – ale jeżeli jedzie się po sezonie to nie jest już tak źle -  i zamiast jednego wyjazdu w sezonie ma się dwa posezonowe.

 

Jak ustawić pracę

 

Doświadczenie pokazuje, że jak znikasz z pracy na tydzień to przed masz sporo do zrobienia i wyprostowania. Tydzień to dla tych, których zostawisz w pracy wcale nie tak długo – i są w stanie poczekać z pilnymi sprawami do Twojego powrotu – oczywiście wtedy te sprawy stają się jeszcze pilniejsze. Jak myślisz, co się dzieje, gdy wracasz? Masz zapchaną skrzynkę i sporo wiszących spraw do rozwiązania. W związku z czym po paru dniach zapominasz, że byłeś na urlopie.

Według mnie minimalny okres urlopu to 2 tygodnie. Choćbyś wyjeżdżał za granicę na tydzień – warto wziąć 2 tygodnie i wypocząć w inny sposób. Wtedy w pracy od razu ludzie starają się poradzić sobie z nowymi sprawami, bez czekania na Ciebie. Sam kombinuję tak by wziąć raz do roku 3 tygodnie, w tym 2 tygodnie na zagraniczne, bo pewniejsze, słoneczko. Wyjazd powinien być w środeczku tych 3 tygodni, np. gdy wylot jest w środę, wtedy biorę urlop od poniedziałku: mam całe 4 dni przed startem by już się mentalnie zaklimatyzować, w razie czego jeszcze odebrać parę telefonów, coś jeszcze załatwić. Po powrocie, mam kilka dni na dojście do siebie.

 

Jedno jest ważne – nie chodzi o to byś zrzucił robotę na tych, którzy będą Cię zastępowali. To by było świństwo by oni mieli się uporać z pozostawionym przez Ciebie syfem. Ogarnij to, co masz ogarnąć, pogadaj odpowiednio wcześnie ze wszystkimi, z którymi współpracujesz, by ich przygotować na Twoją nieobecność i daj im i sobie czas na to by mogli jeszcze coś z Tobą załatwić.

A tak naprawdę to chodzi o cykliczne przekazywania wiedzy i coś, co się mądrze nazywa zarządzaniem przez sukcesję. Nie zajdziesz daleko, jeśli będziesz starał się być niezastąpiony i nie przekazywał innym swojej wiedzy tajemnej. To krótkowzroczna strategia. Będąc niezastąpionym w jednym nie masz czasu uczyć się nowych rzeczy.

 

Według mnie dobry wypoczynek to taki, gdzie nie tylko odpoczniesz, ale pod wpływem relaksu i świeżego spojrzenia, podejmiesz parę ważnych decyzji dotyczących swojego życia. Wykorzystaj dobrze ten czas.

 

{mos_fb_discuss:17}


Powered by jWarlock jwFacebook Comments
 
- - - -