| Pieniądze i przyjemności |
| Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz |
| wtorek, 04 grudnia 2007 20:57 |
|
Marilyn Monroe powiedziała kiedyś: „Pieniądze szczęścia nie
dają... ale zakupy tak".
Coś w tym jest, nie sądzisz? Ile razy poprawiasz sobie humor kupując coś, lub wydając na coś co ma Ci podwyższyć wskaźnik zadowolenia... lub zasypać dołek psychiczny, gdy masz gorsze dni. Takie właśnie przemyślenia egzystencjonalne naszły mnie, gdy w sklepie przed megakuszącym stoiskiem zacząłem się zastanawiać czy kupić sobie konsolę czy też nie... No i rebus... wydawanie pieniędzy na rzeczy zbędne to, sam przyznasz, głupota. Lepiej je zainwestować i niech pracują na siebie. Z drugiej strony totalna asceza i odmawianie sobie przyjemności powoduje, że ta codzienność nie cieszy - a przecież nie o to chodzi. Rebus brzmi: jak ograniczyć zbędne wydatki i nadal dbać o swój dobry nastrój. No i rebus poboczny: czy kupiłem tą konsolę czy nie? :) Oto kilka pomysłów jak sobie odciążyć portfel i nadal fundować przyjemności:· Wybierz darmowe lub przynajmniej niedrogie przyjemności. Nie bądź snobem - dobra zabawa nie musi kosztować fortuny, a oszczędność nie oznacza automatycznie nudy... wystarczy, że odrobinę rozruszasz swoje szare komórki. Możesz zafundować sobie przyjemności bez zbytniego wykosztowywania się. Wybierz się do parku, przygotuj sobie i przyjaciołom jakieś ciacho/pizzę albo zmontuj klimatyczny wieczór przy ulubionym filmie... przy odrobinie kombinowania sam jesteś w stanie spokojnie dopisać do tych pomysłów kilkadziesiąt następnych, pewnie znacznie lepszych - bo bardziej ‘Twoich'. Zrób sobie listę takich małych-wielkich przyjemności i wyciśnij z każdej z nich ile się da! To kluczowa sprawa, jeśli chcesz żyć oszczędnie a zarazem dobrze się bawić. · Nie komplikuj sobie życia. Zamiast tego spróbuj je odrobinę uprościć, a wyjdziesz na tym tylko dobrze. Możesz np. pozbyć się zbędnych rzeczy, spróbować coś przy tym zarobić (sprzedając je choćby na allegro) i zafundować sobie za to odrobinę uciechy. Czysty zysk! · Ustal sobie właściwą hierarchię ważności. Zrób sobie rachunek sumienia: jak często marnujesz czas i wyrzucasz pieniądze w supermarketach, pubach, restauracjach czy nawet w kinie, idąc tam bez specjalnego zapału czy chęci? Czy to jest naprawdę to, co chcesz i lubisz robić? Daj sobie na wstrzymanie, przemyśl sobie wszystko porządnie i zastanów się, co sprawia Ci prawdziwą przyjemność. Następny krok to ograniczenie wszystkich zbędnych, zżerających Twój cenny czas i fundusze spraw do minimum. Ustal jasne priorytety, np.: rodzina, dzieci, przyjaciele, książki, muzyka, sport, itp. A potem sam zobacz: ile z powyższych rzeczy wymaga dużego nakładu finansów? No właśnie... Wnioski chyba nasuwają się same. Polecam Ci przy okazji do przeczytania ten tekst. · Przede wszystkim ludzie. To wiąże się bezpośrednio z poprzednim punktem, lecz zasługuje na szczególne podkreślenie. Jeśli skupisz się zbytnio na gadżetach, meblach, ciuchach, butach, biżuterii itp., szybko odbije się to na Twoim portfelu. Ale jeśli najważniejsi dla Ciebie będą ludzie, i to ci najbliżsi - rodzina i przyjaciele - wtedy będziesz żyć pełnią życia, nie wydając wiele. Znajdź czas, aby spotkać się ze starym kumplem czy odwiedzić rodziców, jeśli za rzadko ich widujesz. I niech to nie będzie rutynowe rzucanie obojętnymi hasłami typu „co tam w pracy? -A, dobrze. A u Ciebie? -Też dobrze" itp. Zamiast tego usiądźcie przy herbatce, kawce, piwku, winku i naprawdę porozmawiajcie. Jeżeli masz dzieci, nie zaniedbuj ich - spędzaj z nimi czas i wykorzystuj go w pełni, zamiast kupować im zabawki czy bilety do kina. Tu znowu kilka fajnych tekstów z zenhabits.net do poczytania: jak spędzać czas z najbliższymi, jak bawić się z dziećmi, jak być romantycznym i nie pójść z torbami. · Znajdź chwilę tylko dla siebie. Warto codziennie, albo przynajmniej raz w tygodniu, pobyć trochę samemu ze sobą. To może naprawdę wiele wnieść w Twoje życie. O wiele lepiej dać sobie szansę na refleksję i przemyślenie różnych spraw, niż przeżywać kolejne dni „w biegu", bez zastanowienia. · Czasem pozwól sobie na więcej. Owszem, generalnie należy ograniczać drogie przyjemności, ale nic nie szkodzi od czasu do czasu odstąpić od tej zasady. W końcu nie można popadać w skrajności i odmawiać sobie wszystkiego! Żeby tego uniknąć, sprezentuj sobie coś fajnego albo... urządź małą, jednoosobową ucztę i delektuj się! · Śledź swoje sukcesy. Jest na to dużo sposobów, obojętnie, który wybierzesz - możesz np. ułożyć listę celów i zaznaczać postęp, „odfajkowując" na niej kolejne punkty, możesz też zrobić tabelę, która z czasem zilustruje jak rosną Twoje oszczędności a maleją długi. Taki „monitoring" może być nie tylko źródłem motywacji, ale także przyjemności - w końcu chyba każdego cieszą jego postępy. · Nagradzaj się. I to za każdy, nawet drobny sukces. Wcześniej wyznacz sobie nagrody, - ważne by były adekwatne do sukcesów. Jeśli udało Ci się odpisać na odkładany list, to nie nagradzaj się tygodniowym urlopem. · Rozejrzyj się za tym, co dobre a zarazem tanie. Może warto pozbyć się uprzedzeń wobec lumpeksów czy sklepów „wszystko po 4 zł" i sprawdzić, ile ciekawych rzeczy da się tam kupić za śmieszne pieniądze?
Na koniec uwaga: wszędzie najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Nie popadaj w skrajności - ale spróbuj stuningować w swoim życiu coś, co przyniesie Tobie lepszy humor i satysfakcję, że jest lepiej :)
A rebus nr 2: konsoli nie kupiłem. Gdybym ją kupił, straciłbym nie tylko kilka stów. Lawina kosztów dopiero by się zaczęła... nie tylko finansowych. Głównie czas: to co bym chciał znaleźć na granie, musiałbym skądś zabrać... czekałby mnie też kac moralny, że zaniedbałem ważne dla mnie osoby i sprawy. Poprawiłem sobie humor inaczej: bezkosztowo i bezkacowo :) {mos_fb_discuss:10} artykuł zainspirowany tekstem: Enjoy Life Now, AND Save for Later; or, Why Delayed Gratification is a False Dichotomy |
Powered by jWarlock jwFacebook Comments