| Prawo Parkinsona - pieniądze |
| Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz |
| piątek, 28 grudnia 2007 21:25 |
|
Tym razem spojrzenie na to samo Prawo wujaszka Parkinsona - tyle, że pod kątem kasy. Tutaj też działa. Mała ilustracja autobiograficzna: jak sobie przypomnę, że dało się wyżyć za stypendium to mnie śmiech ogarnia :) No taaaa... ale przecież mieszkałem na garnuszku u rodziców. Potem gdy zacząłem zarabiać, to i wydawać też zacząłem lepiej - właściwie to tyle wydałem ile zarobiłem (inaczej się nie dało): ciuchy, sprzęt, po dłuższym czasie samochód. Chociaż ciężko Malucha nazwać samochodem to jednak swoje potrafił zjeść: paliwko, opłaty za ubezpieczenie i nieodłączne w wieku tak znamienitej bryczki (rocznik '89) cykliczne naprawy. Uroczo. Wyprowadzka ‘na własne wynajmowane', potem kupno własnego mieszkania. Po jakimś czasie dziecko (przekochane :) )... itd. Wydatki zawsze dorównywały zarobkom. Czyli Prawo Pareta w pełnej krasie... Pieniądze: ile masz, tyle wydajeszPraktyka pokazuje, że czegokolwiek byś nie zrobił z podwyższeniem zarobków to i tak będziesz miał za mało pieniędzy. Niby z czasem coraz więcej zarabiamy, ale też wydajemy odpowiednio tyle, że przyrostu jakoś na koncie nie widać. Jest oczywiście coraz przyjemniej, sprawiamy sobie drobne przyjemnostki, wygody, lepsze wakacje, gadżety. Zapewniamy dziecku to czego potrzebuje by się dobrze rozwijać. Czy jednak takie balansowanie na granicy 0 na koniec miesiąca to dobra droga (albo maksymalnego debetu w wersji dla hardkorowców)? Jakie poczucie bezpieczeństwa daje Ci taki stan konta? Czy jesteś przygotowany na nagłe wypadki i będziesz mógł je sfinansować? Innymi słowy - czy da się złamać Prawo Parkinsona i zapewnić sobie trochę bezpieczeństwa?
Łamiemy Prawo‘Klątwy' wydawania pod korek, wcale nie rozwiążesz zarabiając więcej (oczywiście nie mówię o przypadkach ekstremalnych, gdy nie ma z czego wyżyć). To kwestia mentalności: tak długo jak będziesz myśleć w kategoriach pełnej konsumpcji - to daleko nie zajedziesz. Znasz zapewne osoby, które nie potrafią utrzymać gotówki w ręku, aż ich pali by wydać na jakieś „arcypotrzebne" rzeczy jak np. sokowirówka, pojemniejsza i bardziej wygadżeciona mp3ka, lepszy sprzęt grający, ciuchy. Jeśli opanujesz kwestię sensownego wydawania pieniędzy to uporasz się z Prawem Parkinsona. Chodzi o to byś umiał rozgraniczyć wydawanie pieniędzy na rzeczy konieczne i na rzeczy, które są ‘przyjemnościami' i możesz bez nich żyć. Twoim limitem wydatków nie powinna być cyfra 0 na koncie (albo maksymalny debet) - ale założona przez Ciebie kwota, którą chcesz przeznaczać na przyszłość.
Podobnie jak w Prawie Parkinsona w odniesieniu czasu tu również można się uporać w podobny sposób: 1. Określ ile miesięcznie wydajesz i dostajeszPrzyda Ci się zrobienie bilansu Twojego obecnego układu wydatków i wpływów. Możesz posłużyć się sposobem opisanym tutaj lub jakimkolwiek, który da Ci odpowiedź jak wyglądasz finansowo z miesiąca na miesiąc. Ile kasy przeznaczasz na poszczególne konieczne wydatki: obiady w pracy, paliwo, życie, opłaty stałe, rachunki, spłaty kredytów etc. Uwaga: dobrze sprawdź co kwalifikujesz jako konieczne wydatki na życie. Często popełnianym błędem jest wzięcie sum wydawanych w hipermarkecie i wrzucenie tego wszystkiego jako konieczne. W zakupach hipermarketowych na pewno są również rzeczy niezbyt konieczne: jak chipsy, ciasteczka, sześciopaki piwa, deserki etc. Nie wszystko jest niezbędne. Te rzeczy również uwzględnisz -ale nie w tej kategorii ‘niezbędnych'. Na koniec tej operacji powinieneś widzieć ile pieniędzy Ci zostaje co miesiąc. Jeśli nic Ci nie zostaje, to są 3 wytłumaczenia:
Zakładam jednak, że po solidnym zbadaniu stanu coś masz in plus. Teraz zaczyna się to najciekawsze :) czyli łamiemy Prawo
2. Zaplanuj bufortaki na nieprzewidziane wydatki w miesiącu. Nagły ból zęba, zakup antybiotyków, wymiana czegoś drobnego w samochodzie, wizyta znajomych, spontaniczne piwko ze znajomymi etc. Takie pieniądze powinieneś mieć w zanadrzu, tak byś nie musiał z dnia na dzień żyć w presji, że każda złotówka jest już z góry gdzieś przeznaczona. To by oznaczało, że jesteś bardzo podatny na przewrócenie się na najdrobniejszej przeszkodzie. Przy okazji - ta sama zasada bufora obowiązuje również przy planowaniu swojego czasu. Musisz planować bufory, bo zdarzają się rzeczy nieprzewidziane na które lepiej być przygotowanym: ktoś się spóźni, zadanie się przeciągnie, itd. Teraz jesteś już przygotowany by spokojnie przeżyć miesiąc. Ten bufor możesz trzymać nawet w skarpecie - ważne byś go nie wykorzystywał na inne cele jak ‘niespodziewane'. Zauważ że jak nie wydasz bufora w tym miesiącu to zostawiasz go na następny - czyli bufora nie ma co rozbudowywać. Bufor ma być jedynie poduchą bezpieczeństwa.
3. Przeznacz trochę wolnych środków na inwestycjeI tu jest podobnie do łamania Prawa dotyczącego czasu: w przypadku czasu sposobem na obejście Prawa było wyznaczanie sobie krótszych terminów na zadania. Tutaj odejmujesz sobie część wolnych pieniędzy i umieszczasz je poza zasięg wzroku i rąk: inwestujesz je. W ten sposób na Twoim koncie zostaje mniej wolnych środków na przyjemności i na ‘pełną konsumpcję', za to zaczynasz obok budować poduchę bezpieczeństwa, która dodatkowo sama pracuje na Ciebie - czyli generuje odsetki. Najlepszym sposobem jest zdefiniowanie stałego, comiesięcznego przelewu - tak byś mógł zautomatyzować proces i nie musiał o tym pamiętać co miesiąc. Dobrym pomysłem jest posiadanie dodatkowego konta w tym samym banku z którego zbytnio nie opłaca się wypłacać (np. w mBanku emax plus ), jakiejś lokaty cyklicznie dokupowanej, bądź programu systematycznego oszczędzania w jakimś funduszu, lub indywidualnie kupowanymi jednostkami wybranego funduszu. Zresztą pomysłów jest więcej: ważne by kupować coś bezpiecznego i robić to systematycznie. A potem o tym zapomnieć. Fajnie jeśli określisz też cel odkładania tych pieniędzy: wakacje, jakiś kurs, mieszkanie, 3 miesięczna poducha finansowa na okres zmiany pracy bo chcesz zaryzykować. Dzięki wybraniu celu będziesz mógł wybrać odpowiednie instrumenty finansowe i skalę czasową.
A resztę pieniędzy...hmmm... to już Twoja decyzja - wydaj, popraw sobie humor. Przecież po to zarabiasz pieniądze by sobie również umilać życie. Nie chodzi o to by żyć w ascezie, czy odkładać wiecznie to co sprawia Ci przyjemność. Później może oznaczać za późno. Mając tak zaplanowane swoje finanse: czyli na rzeczy niezbędne, na inwestycje oraz przyjemności - będziesz znacznie lepiej czuł się ze swoim portfelem.
W meczu Ty - pan Pareto jest więc 2:0 :) {mos_fb_discuss:10}
|

Powered by jWarlock jwFacebook Comments