| Zanim zaczniesz grać na giełdzie |
| Wpisany przez Bartek |
| poniedziałek, 14 lipca 2008 00:03 |
Wbrew pozorom jest teraz najlepszy czas na rozpoczęcie przygody z giełdą - akcje wielu spółek bardzo potaniały, ale na rynku jeszcze panuje niepewność. Jeszcze nie czas na kupowanie akcji, bo najprawdopodobniej tylko stracimy na takiej grze. Do czasu, gdy na giełdzie nie zapanują optymistyczne nastroje, możemy poświęcić się nauce i kumulowaniu kapitału inwestycyjnego. Te dwie sprawy są najistotniejsze zanim rozpoczniemy grę na giełdzie. Zakładam, że każdy czytelnik już wie, co to jest giełda i na jakich zasadach ona działa - jeśli tak nie jest, zapraszam do poszukania informacji w Internecie (polecam m.in. portal bossa.pl)
Kumulowanie kapitałuSkupię się na tej drugiej sprawie - zbieraniu kapitału początkowego. Żeby grać na giełdzie musimy przecież dysponować jakąś gotówką. Najgorszą strategią inwestycyjną jest całkowity brak planu jeśli chodzi o wykorzystanie swoich oszczędności. Prawda jest taka, że początkujący gracze najczęściej przegrywają. Czasem mają szczęście początkującego i uda im się kilka razy pod rząd zarobić. Jednak wcześniej czy później szczęście się kończy. Braki wiedzy dadzą się we znaki, na giełdzie kończy się hossa i gracz przegrywa. Dlatego warto na przygodę z giełdą przeznaczyć specjalnie na ten cel odłożone pieniądze, których strata nie spowoduje że nie starczy nam na czynsz, albo nie będziemy mieli za co jeść. Jeśli jesteśmy początkującymi inwestorami, pod żadnym pozorem nie zaciągajmy kredytu na kupno akcji, nawet jeśli możliwości zarobku są bardzo obiecujące (tak jak to było np. w pierwszej połowie 2007 roku). Rynek jest nieobliczalny i nigdy nie możemy być pewni że nasze przewidywania są poprawne, a zaciągając kredyt, który musimy przecież później spłacić, narażamy się na duże ryzyko. Do tego dochodzi jeszcze kilka innych kwestii które działają przeciwko niedoświadczonemu inwestorowi, m.in. psychologia tłumu, emocje. Zasady systematycznego oszczędzaniaPodaję tutaj główne zasady, którymi należy się kierować rozpoczynając swoją przygodę z giełdą. Na pewno przydadzą się one także tym wszystkim, którzy chcą po prostu mądrze rozporządzać swoimi oszczędnościami. Zasady są po części opracowane na podstawie moich własnych doświadczeń, a po części na podstawie książek, które miałem okazję przeczytać. Podstawową zasadą jest podzielenie swoich oszczędności na kilka części. Z reguły jest tak, że z comiesięcznych przychodów jakaś część musi być przeznaczona na niezbędne wydatki - czynsz, jedzenie, ubrania, itd., a pozostałe pieniądze to nadwyżka finansowa, z którą możemy zrobić co chcemy. Powinniśmy zatem być w stanie określić ile pieniędzy wydajemy miesięcznie na potrzeby podstawowe, a ile wydajemy na zwykłą konsumpcję. W tym celu należy przynajmniej przez 3-4 miesiące notować wszystkie swoje wydatki, tak aby można było ustalić średnią kwotę. Można to robić na kartce, ale mamy przecież XXI wiek i warto skorzystać z programów wspomagających zarządzanie budżetem domowym. Ja osobiście korzystam z prostej aplikacji MoneyManager na telefony komórkowe - jest to program darmowy, w wersji Java, więc powinien działać na większości telefonów komórkowych. W ten sposób możesz notować wydatki na bieżąco, niezależnie od tego gdzie się znajdujesz. Aby nasze oszczędzanie dawało jak najlepsze rezultaty, powinniśmy ograniczyć wydatki związane z konsumpcją. Część przychodów, która nam pozostała, może być przeznaczona na oszczędności. Jeśli nie chcemy przeznaczać wszystkich pozostałych pieniędzy, to najlepszą metodą na "zmuszenie się" do oszczędzania jest metoda płać najpierw sobie. Chodzi tutaj o to, żeby z każdego swojego przychodu (pensji, zwrotu podatku, itp.), jeszcze przed wydaniem tych pieniędzy na cokolwiek, wydzielić sobie przykładowo 20%, które przeznaczymy na oszczędności. Możemy traktować tą część jako rodzaj "podatku", który płacimy samemu sobie. Gdy już się przyzwyczaimy do takiego oszczędzania, możemy stopniowo zwiększać procent naszego podatku aż osiągniemy maksymalną wartość - np. 50% wszystkich przychodów. Oszczędności najlepiej podzielić na trzy części:
Fundusz awaryjnySą to pieniądze "na czarną godzinę", potrzebne gdybyśmy stracili pracę lub popadli nagle w finansowe tarapaty. Tych pieniędzy nie powinniśmy ruszać dopóki nie będą naprawdę potrzebne. Wiele źródeł podaje, że fundusz awaryjny powinien stanowić co najmniej równowartość kapitału potrzebnego do przeżycia sześciu miesięcy. Tak więc przyda nam się tutaj wartość wydatków, którą zanotowaliśmy przy pomocy programu do zarządzania budżetem domowym. Z reguły nasze zabezpieczenie finansowe powinno wynosić 5000 do 10000 zł. Oczywiście dla każdej osoby jest inaczej i warto samemu sprawdzić swoje wymagania finansowe.Kapitał inwestycyjnyTo te pieniądze możemy przeznaczyć na grę na giełdzie lub na rozpoczęcie biznesu. Bo oprócz dobrego pomysłu, aby skutecznie działać w biznesie potrzebne są pieniądze. Ewentualna utrata gotówki z kapitału inwestycyjnego nie spowoduje, że będziemy musieli się zapożyczać, aby nam starczyło na codzienne wydatki. Dzięki funduszowi awaryjnemu będziemy zabezpieczeni przed takimi przypadkami.Oszczędności bieżąceOszczędności przeznaczone na konsumpcję. Możemy je przeznaczyć na konkretny cel (np. nowy telewizor, wycieczkę, prezenty, itd.).Nie daj się pokusomPodstawowa zasada konsekwentnego oszczędzania, której nie można złamać, to zakaz wypłacania z funduszu awaryjnego i kapitału inwestycyjnego w celach innych, niż te do których są one przeznaczone. Jedyną dodatkową możliwością wypłaty z funduszu awaryjnego jest przeniesienie nagromadzonych odsetek do kapitału inwestycyjnego. Łamiąc zasady wypłacania sami sobie udowodnimy, że jesteśmy niekonsekwentni, i jeśli raz złamaliśmy swoje zasady, to będziemy mogli je złamać jeszcze raz, jeśli nadarzy się taka okazja. Życzę zatem wszystkim motywacji i konsekwencji w realizacji swoich planów finansowych. |
Powered by jWarlock jwFacebook Comments