| Możesz decydować - jesteś Panem Własnych myśli. |
| Wpisany przez Tomasz Jaworski |
| wtorek, 27 lutego 2007 21:12 |
|
Nasze myśli tworzą Nasze życie. W związku z tym są niezmiernie ważne, podobnie jak Nasze samopoczucie na codzień, czy też w danej chwili. Zastanawialiście się kiedyś, co wpływa na Nasz nastrój?
Czynników jest multum. Pogoda, okoliczności, ton głosu osoby, z którą rozmawiamy, itd. Jesteśmy poniekąd niewolnikami Własnych nastrojów, albowiem one w znaczący sposób determinują Nasze: zachowanie, wydajność, produktywność, aktywność, kreatywność, itp. To - jak się w danym czasie czujemy - jest bardzo istotne dla tego, jacy w tymże czasie jesteśmy. Określić więc to zjawisko można by było mianem nakładania różnego rodzaju zaklęć na Nas - przez Nas Samych: zaklęcie na Jana Kowalskiego optymistę, formułka na tego samego Janka, przez czarne okulary spoglądającego na świat... Choć wydawałoby się, że to nie My decydujemy... - wystarczy przecież spojrzeć za okno: w chwili, gdy piszę te słowa, wieje silny wiatr, jest mokro, zimno, nieprzyjemnie... jak mogę się czuć w związku z tym? Już na samą myśl wyjścia na dwór na twarzy Janka pojawiłby się pewnie specyficzny uśmiech. Albo przykład z lat szkolnych: wczesne wstawanie, około szóstej rano powiedzmy - człowiek czuje się padnięty, wyczerpany, a już conajmniej niechętny do życia, jakiejkolwiek aktywności, o nauce już nie wspominając. Ileż to dni minęło Mi w takiej postaci? Ludzie w ogromnej liczbie przypadków są zniewoleni przez Własne nastroje, intuicyjne interpretacje wszystkiego, z czym mają do czynienia. Jesteśmy zwykle niewolnikami Naszych podświadomych reakcji, które każą Nam czuć się tak, a nie inaczej - w związku z tym, co do Nas "przychodzi", co odbierają Nasze zmysły głównie na poziomie podświadomości. Pewnego dnia w jednym miejscu zbiegło się kilka przyczyn, które zwykle odbierałem negatywnie. Z krzywym uśmiechem przywitałem m.in. fakt, iż wstałem z łóżka za późno, iż boli Mnie głowa, oraz jestem tak padnięty, iż nie czuję się na siłach sprostać celom, które wcześniej wyznaczyłem Sobie na ten dzień. Poza wszystkimi rozpoznawalnymi przyczynami, które skutecznie budowały Mój pesymistyczny nastrój, czułem się namacalnie zmęczony - samym faktem tego, jak się czuję, samym nastrojem. Niedługo później przypomniałem Sobie pewną prawdę psychologiczną i postanowiłem skorzystać z niej w zdeterminowany sposób: powiedziałem "NIE". Postawiłem ścianę pomiędzy przyczynami (tym, co "przychodzi"), a Moją ich interpretacją (w tym przypadku negatywną). W gruncie rzeczy bowiem co lub kto nakazuje Mi odbierać te sprawy negatywnie? Czy warto? Czy warto mieć zepsuty cały dzień tylko dlatego, że wstałem zbyt późno, że boli Mnie głowa, że to, że tamto...? Czy warto płakać nad rozlanym mlekiem? Gros spraw, które wprawiają Nas w zły nastrój - już się stało, a więc nie mamy na nie zbyt wielkiego wpływu, o ile w ogóle. Przeszłość jest czymś absolutnie dokonanym, a My - tak bardzo niedojrzali w tych zachowaniach - rozpamiętujemy ją raz po razie (!). A przecież dokonany stan przeszłości jest w swej naturze tak bardzo kojący! - bo przecież to się już stało i nic z tym nie zrobimy, jest lżej. Mamy za to wpływ na przyszłość, cały czas tworzymy Nasze życie, właśnie teraz, w tej chwili. Czemuż nie uwolnić się od negatywnej interpretacji, która stała się Naszym nawykiem? Czemu nie zadbać o jakość Własnego życia, Własnego czasu, Własnych chwil - poprzez dbanie o Nasze samopoczucie, a o to zadbać możemy tylko pracując nad Własną niezależnością emocjonalną, czy też dystansem do wszystkiego, co do Nas "przychodzi" - do okoliczności, zjawisk, itp., które zwykły wprawiać Nas w negatywną aurę? Tak naprawdę mamy bowiem wybór, mamy możliwość podejmowania decyzji dotyczących tego, jak przyjmiemy to, co przyniesie dla Nas życie. Życie, które przynosi mnóstwo - a jednocześnie nie mamy nań gwarancji, iż już za chwilę się nie skończy. A jeśli nawet nadal żyć będziemy - datę przydatności do spożycia mają różnego rodzaju dobra Nas otaczające, w tym bliscy Nam ludzie. Wiele z tego, co otacza Nas dziś - jutro może obrócić się w niepamięć, pozostawiając tylko kurz, wspomnienia... "Spieszmy się kochać ludzi..." - tak często przywołuje się ów cytat, tak rzadko stosując go w praktyce. Żyjemy dniem, jak maszyny odbijając przez kalkę kolejne doby; nie zauważamy postępu czasu, spoglądając na Siebie przed lustrem wzrokiem doszczętnie zniszczonym przez przyzwyczajenie. Tak samo postrzegamy część wspólną Naszej codzienności: ludzi oraz wszystko inne - w tym wszystko to, co dobre, co wywołuje w Nas uśmiech, wprawia o ciepło w Sercu. Jak jednak podejmować te decyzje dotyczące Własnych interpretacji, skoro od lat przywykliśmy do schematów? Faktem jest, iż dystans nie jest czymś łatwym w praktyce, dystans do czegoś, co wyrobiliśmy Sobie perfekcyjnie z biegiem czasu. Można się tego jednak mimo to nauczyć - na początku może być trudniej, lecz potem będzie już przystępniej. Warto zacząć od wyrobienia sobie nowego nawyku wszędzie tam, gdzie czyha na Nas negatywny - Nasz Własny - nastrój. Popracujmy nad samoobserwacją Siebie i nad tym, kiedy w takowy nastrój popadamy, co Nas w to wprawia. Kiedy już nauczymy się to rozpoznawać, skupmy się na stawianiu bariery przyczynom Naszego złego nastroju. Często nie zlikwidujemy tych przyczyn, lecz nie o to tu chodzi. Nic tak naprawdę nie jest dobre ani złe, to My Sami decydujemy - i od zrozumienia tej wielkiej prawdy zależy najwięcej. W zły natrój popadamy tylko dlatego, że pozwalamy Sobie na to, przyzwyczailiśmy się do tego, do pewnych reakcji, wyrobionych zachowań, interpretacji. Kiedy jednak postawimy ścianę pomiędzy Własną intuicyjną interpretacją czegoś, a tym czymś (mowa o przyczynie negatywnego nastroju), zyskamy chwilę do namysłu, krótki - acz wystarczający - czas izolacji od Siebie Samego. Możemy wtedy zapytać Siebie, czy pozwalamy Sobie na to, by "to" (przyczyna) zepsuła Nam dzień. Czy pozwalamy Sobie, by ten czas, bezcenne godziny Naszego życia, które nie wrócą - były zepsute Naszym negatywnym nastrojem? Co jest tego warte, byśmy ranili Siebie, ranili Naszych Bliskich? Tracimy na tym podwójnie, czując się źle przez okoliczności (Nasze prywatne przyczyny złego nastroju), jak i przez to, iż ów nastrój doskonale może się udzielać innym (!). Nie musi jednak tak być. Jeśli zrozumiemy, że tak naprawdę nic nie jest warte, by się tym przejmować - że w głębi Siebie jesteśmy wolni i niezależni, że to Nasze myśli o tym, co się dzieje w Naszym życiu, tworzą Nasz nastrój - a nie tworzy się on sam, wtedy pojmiemy, że mamy pełną władzę nad jakością Naszej egzystencji, w tym samopoczucia. Możemy wtedy praktykować czystość myśli, możemy uczyć się optymizu ponad wszystko i bez względu na wszystko. Niesamowitym uczuciem jest to, kiedy człowiek czuje się wtedy tak bardzo wolny od zmartwień, które przygniatały jego barki. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i możemy żyć jak najlepiej tylko potrafimy - nie musimy być więźniami wymagań i oczekiwań innych, tak jak nie musimy być niewolnikami Własnych nastrojów. Możemy decydować. Ogromną wolność i ulgę daje poczucie, że cokolwiek by się nie działo - Ty możesz czuć się dobrze, albowiem to zależy tylko od Ciebie. Pomyśl o tym. Tomasz Jaworski http://www.blog.za-drzwiami.avx.pl
{mos_fb_discuss:17} |
Powered by jWarlock jwFacebook Comments