|
Przeglądając
różne strony poświęcone rozwojowi osobistemu, podnoszenia własnej efektywności,
zarządzania czasem itd mam nieodparte wrażenie, że w większości tym tematem
interesują się przede wszystkim ludzie z IT. IT, czyli informatyka – ale w
szerokim kontekście: począwszy od programistów przez analityków, designerów,
architektów systemów, kierowników projektów itd.
Czemu? Ano
zobaczmy...
Ostrzegam – tekst będzie IT-centryczny... no ale to widać już po tytule :) I proszę go traktować z przymrużeniem oka.
Co takiego więc
jest w świecie IT, że ludziom z nim związanym jest bardzo blisko do rozwoju
osobistego?
1. Ciągle nowe wersje software’u
Oprogramowanie co chwilę trzeba ulepszać. Wersje się dezaktualizują,
wychodzą nowe, lepsze standardy, nowsze algorytmy. Jeżeli coś działa kilka lat
tak samo, to w większości przypadków zaliczamy to do antyków. By być na bieżąco
albo sami co jakiś czas sprawdzamy czy są kolejne wersje, albo załatwia to za
nas autoupdate – ot choćby całkiem niedawno firefox się sam unowocześnił. W
każdym razie przywykliśmy już, że soft trzeba zmieniać na nowszy, bo stary już
nie daje rady.
No i z tego przyzwyczajenia całkiem naturalne może się wydawać, że w samym sobie
też warto co jakiś czas sobie coś zupdate’ować, bo stare sposoby mogą już nie
być najlepsze. Czyli… ludzie z IT z łatwością akceptują potrzebę zmiany. Jakoś
nie wyobrażam sobie górników, którzy myślą podobnie… ta gwardia zamiast się
zmieniać wolała przyjechać z kilofami pod sejm z hasłami ‘nam się należy’.
Niestety udało im się coś wywalczyć. Jak zobaczę strajk informatyków czy też
konsultantów biznesowych wtedy zmieniam światopogląd, idę paść owce albo
zapiszę się do klasztoru.
2. Programowowanie/projektowanie =
rozwijanie i tworzenie
Ktoś kiedyś porównał programistę z poetą – tyle że programista jak coś już
usmaży – to jego dzieło „żyje”: mryga, coś wysyła, można z tym dziełem sobie
nawiązać jakąś interakcję… a czasami nawet wydaje się że to coś samo myśli
(oczywiście wszystko zależy od programu – ale nawet trywialne ‘hello world’
może wywołać u początkującego programisty dreszczyk emocji, że oto powołał do
życia jakieś monstrum z innego świata :) )
Ludzie ze światka IT przywykli więc już do tego, że mają w rękach coś na co
mogą wpływać i widać efekty końcowe.
A podejście ‘jesteś kowalem swojego losu’ jest jedną z podstaw do tego by w
ogóle zabrać się za rozwój samego siebie, bo przecież trzeba najpierw uwierzyć,
że mamy wpływ na swoje życie i możemy je zmieniać. Bez takiej pewności, że
można coś zmienić nie byłoby sensu próbować. Hmm… i znowu myślę o tych górnikach.
Kilof = narzędzie siły. U nich zmiana efektów polegała na rąbaniu kilofem…
wtedy coś się zmieniało. Może stąd te najazdy na stolicę i skok na kasę
podatników?... ale przecież nie o tym miało być :)
3. optymalizacja i efektywność
Jednym z głównych zadań jakie IT realizuje w firmach to automatyzacja i
optymalizacja procesów biznesowych. Czyli w skrócie – co zrobić by było lepiej,
szybciej, pełniej, i by jeszcze na tym firma więcej zarobiła. IT wymyśla więc
tu wszelakie sposoby od optymalizacji algorytmów w programach, przez wdrażanie
systemów workflow aż po analitykę CRMową itd.) – po to by było lepiej. Taka już
prometejska praca :)
Ludziom z IT więc nieobce jest spojrzenie na organizację czy proces i próba
ulepszenia go. To samo ma się w rozwoju osobistym – ulepszamy przecież pewne
działki swojego życia. Patrzymy na główne obszary, dostrzegamy wady, błędy czy
też pole do usprawnień i przystępujemy do zmian.
4. Projekty i plany projektów
W IT wdraża się projekty. To oczywiste. Najpierw się coś planuje, potem realizuje,
a w trakcie realizacji kontroluje. W typowym projekcie (w dużym uproszczeniu):
a) zaczynamy od wymagań: czyli CO CHCEMY.
b) potem zaczynamy temat analizować – i szukamy odpowiedzi JAK ZROBIĆ to co
chcemy i planujemy kolejne działania
c) a następnie to realizujemy wykonując kolejne zadania.
No a co mówi rozwój osobisty?
a) Miej
cel – dowiedz się czego tak naprawdę chcesz, co jest dla Ciebie ważne
b) Zaplanuj
swoje działania tak byś posuwał się do przodu w stronę celu
c) Działaj!
Z tego krótkiego porównania wychodzi, że ludzie z IT doskonale sprawdzają
się w świecie projektowym. Wiedzą że trzeba planować i podczas realizacji
kontrolować czy się projekt nie obsuwa.
5. Świadomość czasu, zarządzanie czasem
Prace w projektach mają ściśle określone daty. Trzeba do daty X zamknąć
wymagania, napisać kod, przetestować. Projekty też kosztują – a najczęściej
koszt jest zależny od czasu jaki poświęciliśmy na projekt. Często stosowane są
systemy raportowania godzin – tyle spędziłem na projekt K, tyle na projekt L.
Biznes bardzo napiera na to by czas wdrażania nowego oprogramowania był jak
najkrótszy – bo rzutuje na przychody firmy, im dłużej muszą czekać na coś co
klienci już chcą.
Jak projekty mają być wdrażane szybciej to zaczyna się optymalizować czas,
szuka sposobów by z 1 dnia wycisnąć więcej efektów itd.
Takie myślenie o spędzanych godzinach i próby optymalizacji czasu trwania
projektów – to znowu kolejna naturalna zachęta by się przy okazji zainteresować
zarządzaniem własnym czasem.
A teraz troszkę (i tu będzie neologizm własnej produkcji) zdeITcentrujmy to postrzeganie :)
Czy tylko IT się nadaje do rozwoju osobistego?
Odpowiedź jest prosta. NIE :)
Czy tylko IT w necie się udziela w temacie rozwoju osobistego?
Też nie :)
To dlaczego mi się głównie rzucają serwisy i blogi tworzone oraz komentowane przez ludzi z IT?
1. Sam jestem z IT… mam więc prawdopodobnie założony filtr i selektywnie
dobieram to co mi się w oczy rzuci. Możliwe też, że lepiej do mnie przemawiają
strony i pomysły pisane przez ludzi z ‘mojego świata’. Stąd wrażenie że rozwój osobisty w necie to działka zagarnięta głównie przez ludzi z IT
2. A może inni zainteresowani nie tworzą swoich blogów o rozwoju?
Teraz już łatwo założyć bloga i po 3 kliknięciach przelewać swoje myśli na
strony. Może jednak jest jeszcze jakaś granica ‘technologiczna’, która
odstrasza ludzi mniej technicznych, przed tym by zmierzyć się z trudnościami
blogowania?
3. lub ich po prostu nie widać?
W necie znajdziemy to, co nam doktor google podpowie. Czyli trzeba się
troszkę znać na pozycjonowaniu by inni nas ujrzeli. Możliwe więc, że ludki z IT
mają pewną przewagę, bo interesują się tym tematem i przez to ich serwisy
lądują wyżej w google.
Tyle z luźnych przemyśleń. Jeszcze raz: miało być na luzie i z
przymrużeniem oka – i tak proszę ten tekścik potraktować :)
{mos_fb_discuss:17}
|
Powered by jWarlock jwFacebook Comments