Rozwój osobisty głównie dla IT?
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz   
środa, 19 września 2007 23:21

Przeglądając różne strony poświęcone rozwojowi osobistemu, podnoszenia własnej efektywności, zarządzania czasem itd mam nieodparte wrażenie, że w większości tym tematem interesują się przede wszystkim ludzie z IT. IT, czyli informatyka – ale w szerokim kontekście: począwszy od programistów przez analityków, designerów, architektów systemów, kierowników projektów itd.

Czemu? Ano zobaczmy...
Ostrzegam – tekst będzie IT-centryczny... no ale to widać już po tytule :) I proszę go traktować z przymrużeniem oka.

Co takiego więc jest w świecie IT, że ludziom z nim związanym jest bardzo blisko do rozwoju osobistego?

1. Ciągle nowe wersje software’u

Oprogramowanie co chwilę trzeba ulepszać. Wersje się dezaktualizują, wychodzą nowe, lepsze standardy, nowsze algorytmy. Jeżeli coś działa kilka lat tak samo, to w większości przypadków zaliczamy to do antyków. By być na bieżąco albo sami co jakiś czas sprawdzamy czy są kolejne wersje, albo załatwia to za nas autoupdate – ot choćby całkiem niedawno firefox się sam unowocześnił. W każdym razie przywykliśmy już, że soft trzeba zmieniać na nowszy, bo stary już nie daje rady.

No i z tego przyzwyczajenia całkiem naturalne może się wydawać, że w samym sobie też warto co jakiś czas sobie coś zupdate’ować, bo stare sposoby mogą już nie być najlepsze. Czyli… ludzie z IT z łatwością akceptują potrzebę zmiany. Jakoś nie wyobrażam sobie górników, którzy myślą podobnie… ta gwardia zamiast się zmieniać wolała przyjechać z kilofami pod sejm z hasłami ‘nam się należy’. Niestety udało im się coś wywalczyć. Jak zobaczę strajk informatyków czy też konsultantów biznesowych wtedy zmieniam światopogląd, idę paść owce albo zapiszę się do klasztoru.

 

2. Programowowanie/projektowanie = rozwijanie i tworzenie

Ktoś kiedyś porównał programistę z poetą – tyle że programista jak coś już usmaży – to jego dzieło „żyje”: mryga, coś wysyła, można z tym dziełem sobie nawiązać jakąś interakcję… a czasami nawet wydaje się że to coś samo myśli (oczywiście wszystko zależy od programu – ale nawet trywialne ‘hello world’ może wywołać u początkującego programisty dreszczyk emocji, że oto powołał do życia jakieś monstrum z innego świata :) )

Ludzie ze światka IT przywykli więc już do tego, że mają w rękach coś na co mogą wpływać i widać efekty końcowe.

A podejście ‘jesteś kowalem swojego losu’ jest jedną z podstaw do tego by w ogóle zabrać się za rozwój samego siebie, bo przecież trzeba najpierw uwierzyć, że mamy wpływ na swoje życie i możemy je zmieniać. Bez takiej pewności, że można coś zmienić nie byłoby sensu próbować. Hmm… i znowu myślę o tych górnikach. Kilof = narzędzie siły. U nich zmiana efektów polegała na rąbaniu kilofem… wtedy coś się zmieniało. Może stąd te najazdy na stolicę i skok na kasę podatników?... ale przecież nie o tym miało być :)

 

3. optymalizacja i efektywność

Jednym z głównych zadań jakie IT realizuje w firmach to automatyzacja i optymalizacja procesów biznesowych. Czyli w skrócie – co zrobić by było lepiej, szybciej, pełniej, i by jeszcze na tym firma więcej zarobiła. IT wymyśla więc tu wszelakie sposoby od optymalizacji algorytmów w programach, przez wdrażanie systemów workflow aż po analitykę CRMową itd.) – po to by było lepiej. Taka już prometejska praca :)

Ludziom z IT więc nieobce jest spojrzenie na organizację czy proces i próba ulepszenia go. To samo ma się w rozwoju osobistym – ulepszamy przecież pewne działki swojego życia. Patrzymy na główne obszary, dostrzegamy wady, błędy czy też pole do usprawnień i przystępujemy do zmian.

 

4. Projekty i plany projektów

W IT wdraża się projekty. To oczywiste. Najpierw się coś planuje, potem realizuje, a w trakcie realizacji kontroluje. W typowym projekcie (w dużym uproszczeniu):

a) zaczynamy od wymagań: czyli CO CHCEMY.

b) potem zaczynamy temat analizować – i szukamy odpowiedzi JAK ZROBIĆ to co chcemy i planujemy kolejne działania

c) a następnie to realizujemy wykonując kolejne zadania.

No a co mówi rozwój osobisty?

a) Miej cel – dowiedz się czego tak naprawdę chcesz, co jest dla Ciebie ważne

b) Zaplanuj swoje działania tak byś posuwał się do przodu w stronę celu

c) Działaj!

 

Z tego krótkiego porównania wychodzi, że ludzie z IT doskonale sprawdzają się w świecie projektowym. Wiedzą że trzeba planować i podczas realizacji kontrolować czy się projekt nie obsuwa.

 

5. Świadomość czasu, zarządzanie czasem

Prace w projektach mają ściśle określone daty. Trzeba do daty X zamknąć wymagania, napisać kod, przetestować. Projekty też kosztują – a najczęściej koszt jest zależny od czasu jaki poświęciliśmy na projekt. Często stosowane są systemy raportowania godzin – tyle spędziłem na projekt K, tyle na projekt L.

Biznes bardzo napiera na to by czas wdrażania nowego oprogramowania był jak najkrótszy – bo rzutuje na przychody firmy, im dłużej muszą czekać na coś co klienci już chcą.

Jak projekty mają być wdrażane szybciej to zaczyna się optymalizować czas, szuka sposobów by z 1 dnia wycisnąć więcej efektów itd.

Takie myślenie o spędzanych godzinach i próby optymalizacji czasu trwania projektów – to znowu kolejna naturalna zachęta by się przy okazji zainteresować zarządzaniem własnym czasem.

 

 A teraz troszkę (i tu będzie neologizm własnej produkcji) zdeITcentrujmy to postrzeganie :) 

 

Czy tylko IT się nadaje do rozwoju osobistego?

Odpowiedź jest prosta. NIE :)

 

Czy tylko IT w necie się udziela w temacie rozwoju osobistego?

Też nie :)

 

To dlaczego mi się głównie rzucają serwisy i blogi tworzone oraz komentowane przez ludzi z IT?

1. Sam jestem z IT… mam więc prawdopodobnie założony filtr i selektywnie dobieram to co mi się w oczy rzuci. Możliwe też, że lepiej do mnie przemawiają strony i pomysły pisane przez ludzi z ‘mojego świata’. Stąd wrażenie że  rozwój osobisty w necie to działka zagarnięta głównie przez ludzi z IT

 

2. A może inni zainteresowani nie tworzą swoich blogów o rozwoju?

Teraz już łatwo założyć bloga i po 3 kliknięciach przelewać swoje myśli na strony. Może jednak jest jeszcze jakaś granica ‘technologiczna’, która odstrasza ludzi mniej technicznych, przed tym by zmierzyć się z trudnościami blogowania?

 

3. lub ich po prostu nie widać?

W necie znajdziemy to, co nam doktor google podpowie. Czyli trzeba się troszkę znać na pozycjonowaniu by inni nas ujrzeli. Możliwe więc, że ludki z IT mają pewną przewagę, bo interesują się tym tematem i przez to ich serwisy lądują wyżej w google.

 

Tyle z luźnych przemyśleń. Jeszcze raz: miało być na luzie i z przymrużeniem oka – i tak proszę ten tekścik potraktować :)

 

{mos_fb_discuss:17} 


Powered by jWarlock jwFacebook Comments
 

Podobne - też mogą Cię zainteresować

- - - -