|
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz
|
|
piątek, 21 grudnia 2007 13:34 |
|
Nowy rok soon :) Poza skojarzeniami z szampanem, imprezami, fajerwerkami - od zawsze była to doskonała okazja do próby zmierzenia się z samym sobą (i wcale nie chodzi mi o ilość wlanego alkoholu :) ). Co roku tabuny ludzi wpada na genialne pomysły, że akurat ten specyficzny dzień w roku ma w sobie tak magiczną moc, że warto sobie coś obiecać: że się zmienię, że zacznę coś robić, że skończę z jakimś złym nawykiem, że będę lepszy, że odwazę się w końcu na coś... itd.
Zachęcam do tego aby zastanawiać się nad swoim życiem i celami nie tylko w ten dzień ale znacznie częściej. Przy noworocznej częstotliwości weryfikacji swoich postanowień i celów to wiele nie zdziałasz: jeden raz na 365 dni, to zdecydowanie za rzadko by coś zrealizować. To tak jakbyś sprawdzał raz na rok czy budowa domu idzie do przodu i ekipa budowlana realizuje Twój projekt zgodnie z planem. Słabo :)
ALEEEE... (jak mawia kabaret Ani Mru Mru)... każda okazja jest dobra do tego by się zmotywować :)
Powpisujcie tu swoje cele na 2008. Zapisany cel dopiero ma sens, pozostawienie go jedynie sobie w myślach do niczego nie zobowiązuje. A tak - jak wpiszecie, i inni zobaczą, to się trochę zmobilizujecie.
|
|
|
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz
|
|
poniedziałek, 17 grudnia 2007 23:12 |
|
Tym razem wpis bardziej administracyjny: zamiast pisać dzisiaj poczytam.
Od wielu lat czytam Marcela Prousta "W poszukiwaniu straconego czasu". Jeszcze nie skończyłem tej książki, ale w dłoniach mam ostatni, siódmy już tom o podtytule: "Czas odnaleziony". Czemu tyle lat mi to zajmuje? Nie chodzi mi o to by dorównać autorowi i czytać w tempie w którym on pisał :) Po prostu by czytać tą książkę trzeba mieć odpowiedni nastrój... Okazuje się, że przez tyle lat nie często mi się trafiał, choć książka leży tuż przy łóżku.
"W poszukiwaniu straconego czasu"... Wielu się śmieje, że wystarczyłoby nie czytać tej książki - i w ten sposób nie straci się czasu, który Proust przez tyle kart próbował odnaleźć.
Czemu wzmianka o tej książce na portalu o rozwoju osobistym? Nie tylko dlatego, by się wyspowiadać z niepisania :) To magiczna książka - otwiera zmysły na postrzeganie tak drobnych-wielkich rzeczy dookoła, uczuć oraz emocji w sobie i w innych, że warta jest przeczytania. Przecież rozwój osobisty to również poszerzanie horyzontów o te rzeczy.
Książka jest trudna - i nie dla wszystkich.
|
|
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz
|
|
niedziela, 09 grudnia 2007 23:13 |
|
Tak mnie na
filozofowanie naszło... a właściwie to na metaforowanie.
No i wymyśliłem: realizacja
celu życiowego jest jak budowa domu.
Najpierw marzysz
o swoim przytulno-przestronnym gniazdku rozkoszy/spokoju, potem planujesz jak
to cudo będzie wyglądać po zbudowaniu ... no i przychodzi czas na realizację.
|
|
Czytaj całość…
|
|
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz
|
|
środa, 31 października 2007 22:09 |
|
Jeśli myślisz, że
brakuje Ci dyscypliny, to się nie przejmuj - nie jest Ci potrzebna! Wystarczy,
że skupisz się na swoim celu i odpowiednio zmotywujesz.
Powszechnie uważa się tę osławioną „dyscyplinę" za coś, co
jedni mają, a drudzy nie - niektórzy sądzą, że trzeba się z nią urodzić, inni -
że można ją wypracować. Ale może najpierw zdefiniujmy, co to w ogóle jest ‘samodyscyplina'?
|
|
Czytaj całość…
|
|
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz
|
|
wtorek, 23 października 2007 20:41 |
|
Osiąganie celów nie jest kwestią "dyscypliny" - chodzi o
utrzymanie motywacji i koncentracji na swoim celu. Powinno Ci się to udać,
jeśli będziesz stosować się do opisanych poniżej rad.
Swoiste "Top tłenty" pomysłów i sposobów na to, jak się samego zmotywować do działania w słusznej sprawie.
Oto one. W odwróconej kolejności - czyli malutkie „final countdown"...
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
|
|
Strona 10 z 19 |