Zmiany na lepsze: walka z pokusami
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz   
niedziela, 10 lutego 2008 09:34

Pokusy Ktoś powiedział, że droga do sukcesu jest zawsze ‘under-construction'. Coś w tym jest. Do osiagania celów potrzebujesz silnej woli i samomotywacji - inaczej nie będziesz chciał zmagać się z trudnościami, swoimi słabościami i złymi nawykami, do których przywykłeś przez lata. Zresztą... gdyby realizacja ważnych celów przychodziła łatwo, ich osiąganie nie cieszyłoby Cię tak bardzo.

Czy zauważyłeś, że gdy osiągasz sukces, największą radość sprawia Ci to, jak bardzo pokonałeś swoje wewnętrzne przeszkody?

Zmienianie siebie na lepsze to codzienne wprowadzanie w swoim życiu zmian poprzez wdrażanie dobrych nawyków w miejsce starych. W skrócie oczywiście. Zauważ, że stawanie się lepszym to często nie jest mega rewolucja, gdy przez jedną noc przeistaczasz się w kogoś kim chciałbyś być - a jest to po prostu suma drobnych, konsekwentnych zmian, które przybliżają Cię do punktu w którym chcesz się znaleźć. Dlatego też rozwój osobisty najczęściej porównywany jest z pieszą wędrówką, a nie z kosmicznym skokiem w czasoprzestrzeni :)

W takich codziennych zmaganiach jest wiele małych przeszkadzaczy, które wyprowadzają Cię z obranego toru. I właśnie dlatego że są tak małe, wydają się wręcz nieistotne - i dlatego pozwalasz im się dziać. Trochę tak jak policjant, który jedynie pogrozi palcem widząc jak kierowca rozmawia przez telefon podczas jazdy. Wykroczenie? Tak, jednak tak małe, że nie reagujesz.

 

Idealnie by było gdybyś miał w sobie tyle silnej woli, że raz podjęta decyzja o wprowadzeniu pozytywnego nawyku jest bezwzględnie przestrzegana. Z doświadczenia jednak wiesz, że nie wszyscy mają tak silną wolę by nie ulegać pokusom, które nas rozpraszają. Pewne projekty i wyzwania, którym chcesz sprostać będą trudniejsze od innych i tam podejścia zero-jedynkowego nie utrzymasz: nie rzucisz pewnie palenia z dnia na dzień, nie zmienisz diametralnie diety na spożywanie wyłącznie zdrowych produktów od jutrzejszego poranka, nie utrzymasz codziennego reżimu ćwiczeń przez godzinę, jeżeli wcześniej przez parę lat nie robiłeś nic. Musisz przygotować się, że zmiana na lepsze będzie u Ciebie następowała stopniowo i podczas wcielania w życie ‘nowego siebie' będziesz odrywany od obranego kierunku.

 

Przejdźmy przez kilka przykładów pewnie bliższych Tobie (zakładam że nie jesteś policjantem :) ):

  • chcesz zdrowo żyć a zbyt często sięgasz do szafki po chipsy i colę. Piwko ze znajomymi to przecież doskonała okazja by pochrupać chipsy. A żal odmówić.

  • chcesz zapanować nad swoimi wydatkami, jednak nie sposób Ci odmówić sobie pewnych rzeczy, które umieściłeś na czarnej liście. Przecież się przydadzą.

  • w pracy chcesz być efektywny i wyrobić się z ważnymi zadaniami, a dajesz się rozproszyć przez ciągle wpadające maile, na które natychmiastowo reagujesz. I kolejny dzień skreślasz nie wykonując tego, co zaplanowałeś.

  • obiecujesz sobie przeczytać wartościowe książki, ale wygodniej jest po raz kolejny utknąć przed grającym TV.

 

Jeżeli ciężko Ci dotrwać w realizacji swoich celów - spróbuj oczyścić drogę i uporać się z pokusami, które odciągają Cię z właściwej drogi.

 

Jest to innymi słowy krótki poradnik jak podejść do realizacji swoich postanowień z gatunku „już wiele razy próbowałem i nadal nic"

 

Jak walczyć z pokusami?

 

1. Przygotuj się. Zrewiduj swoje plany

Po pierwsze musisz cofnąć się krok w tył i ustalić REALNY cel. Jeżeli w dany projekt zmiany wpisane jest uleganie staremu nawykowi, to bezsensownie będzie zakładać, że od razu uporasz się ze wszystkimi swoimi słabościami. Niewielu ludziom np. udaje się rzucić palenie z dnia na dzień - podchodzą do tego jak do planu, w którym zmniejszają dawki nikotyny. Nie porywaj się z motyką na słońce i załóż, że przy realizacji swojego celu będziesz miał słabsze chwile. Ważne jest byś je ograniczał, i wpisał w realizację planu. Tak jak przy planowaniu projektu zakłada się bufor na możliwe przesunięcia terminu, tak i Ty ustal realny cel byś miał pole manewru.

 

Lepiej jest przyznać, że nie będziesz na początku krystalicznie przestrzegał nowego nawyku i zaplanować to, niż po niepowodzeniach realizacji zbyt idealistycznego planu - porzucisz próby zmiany na lepsze.

 

2. Wylistuj rozpraszacze i pokusy

Zauważyłeś, że we wszystkich zmaganiach się z sobą bardzo istotną rolę odgrywa kartka i dlugopis? Lub, jak kto woli klawiatura i ekran?

Zapisywanie celów, myśli, problemów, wyzwań ma w sobie ogromną moc, dlatego że mierzysz się potem z czymś, co jesteś w stanie ogarnąć, i też coś, do czego możesz się potem odnieść. Myśli w głowie ciężko zatrzymać w miejscu, niektóre bezsensownie wyolbrzymiamy, a innych nie doceniamy.

To samo odnosi się do rozpraszaczy i pokus: wylistowanie ich na kartce da Ci możliwość zmierzenia się z wrogiem w frontalnym ataku. Na razie byłeś podjeżdżany partyzantką :)

Wylistuj wszystko to, co Cię odrywa od drogi do zrealizowania swojego celu.

 

3. Usuń przyczyny

„Czego oczy nie widzą - sercu nie żal". Jeżeli ulegasz pewnym pokusom - spróbuj zadbać by zniknęły z zasięgu Twojego wzroku. Jeśli nie będą łatwo dostępne - przestaniesz automatycznie im ulegać.

Przykład: gdy postanowiłem, że przez okres 30 dni w ogóle nie będę oglądał TV - wyjąłem wtyczkę z gniazdka. Przez pierwsze kilka dni i tak łapałem się na tym, że gdy siadałem na fotelu to samoistnie pstrykałem pilotem w TV. Dopiero po nieudanej próbie włączenia łapałem się na tym jak bardzo włączenie TV było automatyczne. Nawyk. Tyle że zły.

 

Kilka podpowiedzi, z których możesz skorzystać:

Za dużo wydajesz - przestań nosić kartę kredytową i przerzuć się na gotówkę. Dobrym sposobem jest wypłacenie z bankomatu na początku miesiąca (lub co tydzień) stałej kwoty. Rozłożenie wydatków na oznaczone koperty (jedzenie, paliwo, przyjemności, etc) i posługiwanie się pieniędzmi z koperty. Korzystając z karty nie odczuwasz że fizycznie coś ubywa - dopiero przy wydruku transakcji podskakuje Ci tętno „znowu za dużo wydałem". W przypadku gdy każdorazowo zmniejszasz kwotę z koperty zacznie działać naturalny hamulec.

 

Nieefektywnie pracujesz ze wzlędu na rozpraszacze: ludzie, poczta, telefony - postaraj się odciąć od świata. Wielozadaniowość jest szkodliwa, bo rozprasza Twoją uwagę i przez to nie kończysz sensownie żadnego z zadań. Jeśli możesz to zabunkruj się gdzieś na czas jednego bloku czasu, tak byś mógł skupić się na zadaniu i je zrobić od początku do końca bez odrywania.

Ustaw synchronizację poczty np. co 2 godziny i wycisz telefon. Możesz też założyć słuchawki od swojego mp3 nawet jeśli nic nie słuchasz - tak by ludzie wiedzieli że jesteś zajęty czymś ważnym. To stwarza taką ‘barierę wejścia' w Twój świat - a właśnie o to chodzi.

Polecam Ci też szerszy artykuł dotyczący ograniczania wielozadaniowości .

 

Marnujesz czas na oglądanie TV - najczęściej jest to wynik automatycznego nawyku włączania TV po przyjściu do domu. Bardzo sprzyja temu nawykowi pilot w zasięgu ręki. Proponuję 2 rozwiązania. Pierwsze jest radykalniejsze: wyjęcie wtyczki z gniazdka. Oczywiście by to zadziałało musisz pamiętać o wyjmowaniu wtyczki gdy już ulegniesz pokusie i coś obejrzysz.

Drugie rozwiązanie to próba zmiany tego co oglądasz. Gdy włączasz TV do każdego posiłku - to zamień wiadomości na np. odcinki popularnonaukowej BBC bądź Discovery. Taki odcinek trwa od pół godziny do godziny a zyskujesz cenną i ładnie podaną wiedzę zamiast np. papki powtórnie słyszanych, pesymistycznych wiadomości. Najlepszą alternatywą dla wieczornego oglądania TV są oczywiście książki lub wartościowe czasopisma.

Jeżeli chcesz odstawić oglądanie TV polecam Ci ten artykuł .

 

Nie ćwiczysz - tu najczęstszym rozpraszaczem jest ‘brak czasu', bo pewnie zakładasz, że sensowne ćwiczenie zajmuje przynajmniej około 30 minut. Jeżeli dlatego właśnie nie możesz utrzymać swojego nawyku to zmień swoje założenia na np. „zrobienie co rano brzuszków przez 5 minut". Tu chodzi o wprowadzenie nawyku i nie powinieneś się przejmować, gdy ktoś powie, że 5 minut nic Ci dla organizmu nie da. Jestem przeciwnego zdania - samo wprowadzenie pozytywnego nawyku i odrobina ruchu da Ci ogromną satysfakcję.

 

Za dużo słodyczy i niezdrowych przekąsek w stylu chipsy itd. - zadbaj by w domu takie rzeczy były schowane głęboko w górnej szafce, tak by nie kusiły Cię łatwym dostępem. Najlepiej w ogóle nie trzymaj ich w domu i kupuj jedynie wtedy gdy będzie okazja (np. znajomi wpadną)

 

Zbyt często ulegasz odrdzewiaczom typu cola - gdy już kupujesz, kupuj małe opakowania - nie będziesz odczuwał pokusy wypicia całej butli coli w jeden wieczór „bo bąbelki uciekną". Jeśli sprawia Ci kłopot rosnący brzuszek od codziennie pitego piwka w domu to polecam przestawienie się z półlitrowych puszek na butelki 0,33. I nie kupuj 4 czy 6 paków. Wystarczy jak w lodówce będzie stała jedna butelka.

 

 

Podsumowując - oczyszczenie sobie drogi z przeszkód, pokus i rozpraszaczy powinno Ci skutecznie pomóc zrealizować swoje postanowienia i cele.

Masz inne pomysły na codzienne utrudnienia? Podziel się nimi w komentarzach pod tym tekstem

I powodzenia :)


Powered by jWarlock jwFacebook Comments
 

Podobne - też mogą Cię zainteresować

- - - -