Życie - budowa domu
Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz   
niedziela, 09 grudnia 2007 23:13
Tak mnie na filozofowanie naszło... a właściwie to na metaforowanie.

No i wymyśliłem: realizacja celu życiowego jest jak budowa domu.

Najpierw marzysz o swoim przytulno-przestronnym gniazdku rozkoszy/spokoju, potem planujesz jak to cudo będzie wyglądać po zbudowaniu ... no i przychodzi czas na realizację.

1. Marzenie

To najprzyjemniejsza część. I od tego się zaczyna. Czego pragniesz? Czy chodzi Ci o urokliwe mieszkanko na starówce jakiegoś miasta; przestronny apartament na najwyższym piętrze drapacza chmur, czy może parterowa willa nad brzegiem morza?

Twoje marzenia zawsze będą zgodne z tym ‘co w Tobie siedzi'. Jeśli będziesz chciał czegoś tylko dlatego że tak wypada, bo inni też tego chcą - to nie jest to Twoje prawdziwe marzenie. Co Ci przyjdzie po mieszkaniu w ekskluzywnej willi na pustym brzegu morza jeśli cenisz ruch, życie i uwielbiasz gdy dookoła ciebie tętnią ludzie.

Czy naprawdę marzysz o zarobieniu miliona dolarów tylko po to by mieć więcej na koncie? Czy naprawdę chcesz zostać prezesem dużej wielkiej firmy?

To przecież Twoje marzenie...nie innych

 

2. Plan

Tu wchodzą konkrety: musisz zaplanować swoje marzenie

Planujesz, jaki będzie układ pokojów, w jakich kolorach, opracowujesz projekt kuchni etc.

Konrety to również ramy czasowe: musisz zaplanować, kiedy zamówić odpowiednie materiały i sprzęty, (na które trzeba czasami czekać tygodniami); kiedy trzeba znaleźć ekipę budowlaną. Musisz też określić jaki masz budżet, i sprawdzić jaki możesz wziąć kredyt.

Ująłbym to tak: na tym etapie uszczegóławiasz swój cel, rozbijasz na działania (od ogółu do szczegółu) oraz osadzasz działania w czasie.

 

3. Realizacja

Zakasujesz rękawy i do dzieła. Bez realizacji nigdy nie będzie efektu końcowego - Twojego wymarzonego domu. Nic nie znaczy najpiękniejsze marzenie, poparte nawet doskonałem planem jeśli nie zabierzesz się za wykonanie.

To najbardziej żmudny etap - przy nim się zmęczysz i napotkasz trudności. Czasami będziesz łapać doła i zniechęcać się do dalszych działań - zwłaszcza, gdy nie będziesz widział natychmiastowych efektów.

To trochę tak jakbyś najpierw marzył o piciu piwka na swoim pachnącym skoszoną trawą ogródku (bądź jak kto woli: o sączeniu doskonałego wina, w wypełnionej pianą wannie w swojej przestronnej łazience). A tu zamiast delektować się swoim napojem w wymarzonych okolicznościach okazuje się, że potykasz się o walkę z biurokracją przy pozwoleniu na budowę, albo użerasz się z opóźniającą się ekipą budowlaną.

 

 

Te trzy etapy są konieczne by powstało to, czego pragniesz. I to w tej kolejności.

Najcudowniejsze marzenia poparte doskonałym planem, ale pozbawione działań - nic nie przyniosą. Nie zamieszkasz w swoich planach.

 

A realizacja bez przemyślanych planów? Znasz osoby, które najpierw mówią, potem myślą? Mniej więcej podobnych efektów możesz oczekiwać po swoich dziełach.

 

Brak marzenia? To już opisywałem: co Ci po osiągnięciu tego czego nie chcesz? Zmarnowany czas i wyrzuty sumienia. A jeśli nie wiesz czego pragniesz to skąd zdobędziesz motywację?

 

Dużo znaków zapytania. No ale tak już jest jak ma się nastrój na filozofowanie. Nie muszę na wszystkie odpowiadać - sam się pomęcz :)

{mos_fb_discuss:17}


Powered by jWarlock jwFacebook Comments
 
- - - -