| Bez telewizji |
| Wpisany przez Tomasz Zienkiewicz |
| sobota, 11 listopada 2006 02:00 |
|
Oglądanie TV to nałóg czy nie? Oczywiście: to zależy ile czasu Ci na to idzie. Nie oglądam dużo – wolę czytać – choć jak już TV włączę to wyłączyć jakoś mi się nie chce. Chciałem sprawdzić jak to jest w ogóle nie oglądać telewizji. Postawiłem sobie cel: by ugrać dla siebie więcej czasu; czułem też, że mniej negatywów z ekranu dobrze mi zrobi. Do wyzwania podszedłem na zasadzie 30 dniowego testu i na tyle dni wyjąłem wtyczkę z kontaktu, tak by nie kusiło. Parę obserwacji o życiu bez TV poniżej. Odruch włączania TVPierwsze co wychwyciłem to że, tak jak w przypadku każdej zmiany nawyku, jest coś takiego jak odruch. Tu konkretnie: chwycić pilota i włączyć TV. Najczęściej gdy siadałem z żoną do obiadku, to chciało się w tle mieć zapalony ekranik i najlepiej jakieś wiadomości. Nie wiem czemu się włącza TV podczas posiłków – albo czemu się go właściwie nie wyłącza: prawdopodobnie dlatego, że podczas jedzenia słabo się rozmawia z pełnymi ustami. Na pewno nie dlatego, że nie ma o czym rozmawiać. Oczywiście zakładam, że nie pożarłeś się ze swoją lubą – bo to zmienia postać rzeczy. W każdym razie odruch był i parę dni zabawnie dawał się we znaki. Dlatego też ważne było to wyciągnięcie wtyczki z kontaktu – w ten sposób nawet pstryknięcie pilotem nic nie dawało poza przyłapaniem się na wyuczonej akcji. Odruch włączania TV przyjemnie zniknął w ciągu tych 30 dni i nadal się utrzymuje :)
Pokusa oglądaniaW miarę upływu czasu coraz bardziej ciągnie do oglądania TV. Wydaje mi się, że powodem jest nie tyle chęć oglądania TV sama w sobie, ale odzyskanie swojej straty. Jest w człowieku taka ciągota by odzyskać to, co się straciło. Skutkowało to tym, że np. podczas lunchu oczy samowolnie mi uciekały na TV zawieszony w rogu. I to nieistotne czy leciało Telemango czy wiadomości. Jeżeli będziesz przypominał sobie cały czas, że straciłeś taki przywilej jak oglądanie TV – to na pewno z każdym dniem coraz bardziej będziesz chciał przerwać tą próbę.
SubstytutyPonieważ nie zaspokoiłem pokusy oglądania to nieświadomie zacząłem wynajdywać substytuty tej rozrywki. Po paru dniach zorientowałem się, że więcej czasu spędzałem na głupotach w internecie. Coś a'la skakanie po kanałach. Kilka dni trudu mnie kosztowało by z tego się też wyleczyć.
Negatywy i powtórkiZ takiej perspektywy ‘nieoglądacza’ poczułem na własnej skórze, że to, co funduje się z ekranu w głównej mierze to negatywy: kolejne polityczne gierki, katastrofy, korupcja, itd itp. Pozytywów malutko bo się słabo sprzedają w mediach. Masówka ludzi potrzebuje emocji – no to ‘mówisz – masz’. Kolejna obserwacja: cały dzień dają non stop to samo na okrągło: rano do pracy w samochodzie dowiem się o tym o czym wyczytam później w gazetach. Potem w TV mam jeszcze wizualną powtórkę. Redundancja – te same tematy przerabiałem wielokrotnie – podane były tylko na wiele różnych sposobów. A po co tak marnować czas? Ludzie lubią to co znają – więc każda kolejna powtórka z innego źródła w jakimś sensie uspokaja – nic nowego. Dodakowo jak się oglądnie najpierw kawałek Wydarzeń, później Fakty, a kończy Wiadomościami – to właściwie można się poczuć jak jasnowidz przewidując, co kolejnego pokażą.
Co się zmieniło?Po 30 dniach próby bez telewizji pozmieniałem parę nawyków. Nie odstawiłem TV w ogóle, ale bardzo ograniczyłem oglądanie – do świadomie wybieranych programów. Po tej próbie nauczyłem się świadomie wybierać programy. Nie marnuję czasu na skakanie po programach czekając aż coś przykuje moją uwagę. Przeglądam tv.wp.pl i wybieram co w tygodniu warto obejrzeć. Zrezygnowałem z ‘TV w tle’. Wcześniej, gdy siedziałem przy laptopie to czasami w tle miałem włączony, choć przyciszony telewizor. Teraz albo oglądam to, co chcę, albo nie oglądam w ogóle. Oszczędzam sporo czasu – ale też odfiltrowałem dużo niechcianej, negatywnej treści, często śmieciowej, która nic nie wnosiła w moje życie. Daje to duży komfort psychiczny, że to ja decyduję, co robię z własnym czasem. Nie mam już tej ciekawej odmiany kaca, że straciłem 1,5 godziny przed ekranem na niczym konkretnym. Zarobiony czas lepiej wykorzystuję, choćby na czytaniu książek, a i znalazło się miejsce na parę nowych odkryć - z żoną wpadliśmy na pomysł układania puzli. 1500 kawałków to niezłe wyzwanie :)
Jeżeli uważasz, że oglądasz za dużo – pomyśl czy nie warto byś odstawił pilota – przynajmniej na 30 dni. {mos_fb_discuss:14} |
Powered by jWarlock jwFacebook Comments